Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rock. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 stycznia 2010

Alice In Chains - Black Gives Way To Blue [2009]


Rok 2009 się skończył, a ja jeszcze tyle płyt nie przesłuchałem. Jedną z nich była przed laty uwielbianego przeze mnie Alice In Chains. Szybko nadrobiłem tą zaległość i(?) no cóż, nie umiem jak przed laty się zachwycić, a szkoda bo to nie jest zły materiał.

Fajnie, że są znów. Szkoda tylko, że nie wyszedł ten materiał przed 10 laty, byłbym w niebo wzięty. Ten zaprezentowany kawałek bardzo przypomina mi dokonania Butthole Surfers z poczatków ich twórczości w latach 80-tych - miło powspominać

czwartek, 5 listopada 2009

George Dorn Screams - O'Malley's Bar [2009]


Już nie pamiętam gdzie usłyszałem George Dorn Screams z nową płytą – czy to było u Piotra Kaczkowskiego w mini-maxie, czy może Piotra Kosińskiego w pejzażach – zresztą nieważne. Ważne, że było to w lutym tego roku i od wtedy właśnie hałas zagościł w mej głowie. Dłuuuugo nie puszczało – był nawet moment, kiedy uważałem za stosowne umieść ten album w zestawieniu płyt roku. Trochę się jednak pospieszyłem z tytułami roku – ale na pewno zasłużyli na miano płyty lutego właśnie.

Mamy tutaj polską kapelę na wysokim alternatywnym poziomie, zresztą jeśli materiał nagrywany był w Stanach, przez speców z branży, trudno doczepić się do jakości towaru. Świeże, zaskakujące rozwiązania, muzyki snującej się, jak ciemność zalewająca nasze uszy, lecz bardzo często drapieżnej, jak nocą nieznane, niebezpieczne zakamarki. Warto chyba się wybrać na jakiś ich koncercik.

środa, 28 października 2009

Franz Ferdinand - Tonight: Franz Ferdinand [2009]


Zacznijmy od stycznia tego roku, a więc Panie i Panowie – w styczniu uznałem że mamy już … płytę roku i nie warto więcej wsłuchiwać się w następne propozycje innych wykonawców. Bowiem Franz Ferdinand wydał płytę, która mną zawładnęła. Tak, przyznaje się, nie za dużo czasu poświęciłem poprzednim 2 albumom grupy, mimo że ich muzyka zwracała na siebie uwagę. Jednak zawsze mnie coś irytowało w ich stylu grania, zawsze coś mi przeszkadzało, by uznać ich granie za idealne. Tym albumem przekonali mnie całkowicie do swojej koncepcji muzyki. To jest rewelacyjny album.

Ich muzyka posiada wszystko, coś do tańczenia, coś do słuchania, może lecieć w tle, można się w nią wsłuchiwać. Wielce się dziwię, że dziś nie jest to muzyka odgrywana na dyskotekach, słuchana w radiu, samochodzie, że jest to muzyka alternatywna – DLA MNIE FRANZ FERDINAND TO WYZNACZNIK WSPÓŁCZESNEJ MUZYKI – TO ONI GRAJĄ DOBRĄ MUZYKĘ. Od tego powinniśmy zaczynać poznawanie popularnej muzy. Ja zacząłem już w styczniu.

Do maja był to mój niekwestionowany typ na płytę roku 2009.
Poniżej mój ulubiony kawałek na płycie - szczególnie zwracam uwagę na druga część, elctro-trans...?

poniedziałek, 26 października 2009

Piano Magic - Ovations [2009] Editors - In This Light And On This Evening [2009]


Uwaga Joy Division powraca!

Porównanie – to sposób na określenie zjawiska, które nie umiemy pojąć czy zrozumieć, do rzeczy nam znanych, określonych. Tak też się działało w przypadku poznawania tych dwóch płyt. Pierwszym porównaniem jest odniesienie tej muzyki do twórczości Iana Curtisa z zespołem. Drugim - porównanie czegoś co rozumiemy do niezrozumiałego. Editors z nową płytą, daje nam przebojowy, chwytliwy wymiar mrocznej muzyki. Piano Magic, w żadnym wypadku nie jest przebojowe, ale za to chłód bijący z tej muzy jest porażający…

Nie da się nie porównywać obu płyt do dokonań nieistniejącego zespołu początku lat 80-tych Iana Curtisa. Dokładnie tak samo podchodziłem do Piano Magic - Ovations co do Joy Division - z odrzuceniem i nieprzyjemnością, prawie(?!) nic mi się w niej nie podobało po pierwszych przesłuchaniach. Zbyt trudna do zrozumienia od razu. Do pewnego momentu. Przełomem dla nowej płyty Piano Magic było wspólne słuchanie na przemian dwóch płyt - ich i nowej produkcji Editors (Zaraz dostanie mi się od fanów Editors) zespołu który całą swoją twórczość opiera na fascynacji Joy Division. W odróżnieniu do Piano Magic – Editors serwuje nam dość prostą, wpadającą w ucho powtarzalność wstawek elektronicznych w każdym z utworów. Efekt – jest to szybko przyswajalne, a nawet staje się przebojowe.

Jeśli miałbym oceniać te produkcje, koniecznie trzeba byłoby zastosować różne kategorie mimo, że odniesienia są przecież takie same. Dziś jednak Editors przegrywa w muzyce po zmroku…

...choć nie w tym utworze



hmm, a miało być bardziej gitarowo niż keybordowo...

czwartek, 22 października 2009

Dick4Dick - Summer Remains [2009]


No, no – kto by pomyślał, że po dość zimnym przyjęciu przeze mnie piosenki „Hollywood” lansowanej na wielki przebój w trójce i innych stacjach grających rocka – płyta już za pierwszym razem wywrze na mnie takie wrażenie. Tym bardziej, że nie lubię zbytnio elektro-trans-eksperymentów. Chłopcy z D4D nie tylko odeszli od tej stylistyki, to w dodatku płyta nie jest składanką piosenek jedna po drugiej, gorsza lepsza itd.. Nad tą płytą jest jakaś aura niesamowitości, nieprzewidywalności, a i wspomniany utwór jakby całkiem odmieniony – stał się wartościowszy. Ale mniejsza o ten utwór. Jak wspomniałem, nie należy szukać na tej płycie osobnych kwiatków, ona jako całość odkrywa przed nami nowy zakątek świata, dziwny, nieobliczalny, a przy tym bardzo ciekawy.


No, no – wysoko chłopaki mierzą, na polskiej scenie zamieszali, oj, zamieszali – będzie wysoko ta płyta w rankingach płyt roku…

Dick4Dick - hollywood

środa, 21 października 2009

Yeah Yeah Yeahs - It's Blitz! [2009]


Mam ogromny sentyment do kobiet, lub może do natchnionego ich głosu. Niby słyszałem wcześniej o zespole Yeah Yeah Yeahs, ale jakoś nie zapisał się w mojej pamięci choćby jeden utwór, ot po prostu wiedziałem, że istnieją, jak wiele innych zespołów które sobie pogrywają. I pewnie dalej bym o nich nie wspominał, gdyby nie jeden utwór. Tak poznałem całą zawartość najnowszego albumu. Co można powiedzieć o tej płycie? Że zła nie jest, że głos Karen jest intrygujący i odpowiada mi, ale…

No właśnie czegoś tu brakuje, schowane gitary, zbyt duża ilość syntezatorów, ta muzyka stała się taka cukierkowata, zbyt ugrzeczniona, a całość przewidywalna. Doskonale nadaje się do tańczenia, do potakiwania w samochodzie, niestety nie do przeżywania – w mojej ocenie na nocne słuchanie zostaje nam tylko ten piękny utwór zamieszczony poniżej


poniedziałek, 19 października 2009

Agua De Annique - Pure Air [2009]


Końcem stycznia ukazał się drugi album Agua de Annique Na krążku znalazło się 13 kompozycji utrzymanych w kameralnej stylistyce. Gdyby to były własne kompozycje Anneke van Giersbergen, gdyby były to jej własne piosenki. Niestety, wśród swoich WSPANIAŁYCH własnych utworów płyta składa się w większości tylko z PRZECUDOWNIE wziętych na warsztat kompozycji innych artystów.

Tak oto powstał zbiór przemiłych, łagodnych piosenek, które niesamowicie zapadają w ucho, lecz nie będzie można klasyfikować tej płyty w zestawieniach rocznych. Wielka szkoda…

Cóż zatem pozostaje? tylko odsłuchać ten właśnie utwór i zrozumieć dlaczego boleję nad niemożliwością brania tej płyty w rankingu płyt roku. I nie wspomnę nawet, że Ania po prostu jest piękna!

niedziela, 18 października 2009

Metanoia - koncert w Żywcu


Pojechaliśmy po raz kolejny w tym roku w Beskidy, ale tym razem zaplanowaliśmy nocować pod namiotem. Wypadło nocować nad jeziorem Żywieckim. Tak przypadkiem w Zarzeczu odbywał się festyn. Impreza raczej lokalna, raczej nic godnego uwagi - wracaliśmy przed 22-gą na pole namiotowe. I tu niespodzianka - alternatywna impreza w ogródku piwnym w moim stylu. Kończył się akurat występ jednej kapeli rockowej i nie miałem żadnych nadziei na cuś fajnego. Dobrze że zapytałem czy jeszcze coś tu dzisiaj się będzie działo...
A działo się i to bardzo - czy słyszeliście na żywo Eddie-go Vader-a z mniej więcej 1 metra odległości? Ja nie musiałem - wystarczy że byłem w Zarzeczu...

Po pierwszych taktach i intonacji wokalisty gęsia skórka wyszła i nie zeszła do końca koncertu. Te utwory na zakupionej Ep-ce są lepsze niż tegoroczne wydawnictwo Pearl Jam - SŁOWO DAJĘ!
Wejdźcie choćby na myspace zespołu i odsłuchajcie tych kawałków... nic więcej nie trzeba pisać

Bat For Lashes - Two Suns [2009]


Płyta „Two Suns” pojawiła się na półkach sklepowych na początku kwietnia. Od maja nie schodziła u mnie z repertuaru nocnego słuchania. Ciężka w odbiorze za pierwszym, czy drugim odsłuchem, mroczna i mistyczna, dlatego też poznawanie krążka należy wykonywać samemu tylko nocą, gdzie będziemy mogli wczuć się w moc emocji zawartych na niej. Natasha z każdym kolejnym utworem odsłania nam swoją ciemną, romantyczną duszę. Perła w kolekcji tegorocznych płyt – To była moja druga płyta roku której nikt nie przebije
… do czasu

Tides Of Man - Empire Theory [2009]




Letnia posucha muzyczna objawiła się wrześniowym łomotem. Czy ktoś lubi The Mars Volta ? Jeśli tak to szczerze polecam ten album, to tak jakbyśmy słuchali w szczytowej formie spółkę Cedrica Bixlera i Omara Rodrigueza - dla mnie było warto poznać następców...

Tori Amos - Abnormally Attracted to Sin [2009]



Nie czekałem, nie spodziewałem się po Tori powrotu do najlepszych czasów, gdy umiała wydobyć emocje z prostych dźwięków. Zaskoczyła mnie niesamowicie. Na wieczorne ciemne odsłuchy, na wieczorną gęsią skórkę słuchając tylko Ją. Ta płyta jest powyżej jej przeciętnej a więc

- niesamowicie dobra

Gazpacho - "Tick Tock" [2009]



Z wysokiego "C" Za każdym razem gdy odkrywam nową kapelę, z najnowszą rewelacyjną płytą - myślę sobie - to jest płyta roku, tego nikt nie pobije...

W tym roku było było już tak ze trzy lub cztery razy.
Zacznę od końca - od tego czego nie pobije nikt ...do następnego razu.

Gazpacho - "Tick Tock" [2009]
Od miesiąca przeżywam ekstazę, to pływanie w piasku, tykanie bomby która za każdym nowym odsłuchem jest coraz mocniejsza, po prostu nie da się od tej płyty oderwać.