Pokazywanie postów oznaczonych etykietą electro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą electro. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 grudnia 2009

IAMX - Kingdom Of Welcome Addiction [2009]


Elektronika mocniej zaistniała w tym roku w mych słuchawkach. Prawdę mówiąc, jestem konserwatywny i brzmienie gitar(y) stanowi dla mnie siłę najprzedniejszą, to jednak dopuszczam klawisze i syntezatory jako instrumenty które warto usłyszeć w tle, obok gitar. Tym razem mamy sytuację, gdzie usłyszymy charyzmatyczny głos i syntezatory zespołu IAMX, gdzie gitarę częściej zobaczymy niż usłyszymy. Tu gitary są tłem dla kompozycji. Nie mniej to żywa, rytmiczna, bardzo klimatyczna i wciągająca muzyka, rzekłbym iż to pozytywne połączenie Placebo z darkwave’owym Diary of Dreams.

Warto posłuchać, a raczej wczuć się w to co mają do zaprezentowania na swojej trzeciej płycie (dla mnie pierwszej poznanej) panowie spod elektronicznej klimatycznej strony muzyki bez klasycznych gitar… Muzyka rodem z trzeciej strony księżyca

środa, 28 października 2009

Franz Ferdinand - Tonight: Franz Ferdinand [2009]


Zacznijmy od stycznia tego roku, a więc Panie i Panowie – w styczniu uznałem że mamy już … płytę roku i nie warto więcej wsłuchiwać się w następne propozycje innych wykonawców. Bowiem Franz Ferdinand wydał płytę, która mną zawładnęła. Tak, przyznaje się, nie za dużo czasu poświęciłem poprzednim 2 albumom grupy, mimo że ich muzyka zwracała na siebie uwagę. Jednak zawsze mnie coś irytowało w ich stylu grania, zawsze coś mi przeszkadzało, by uznać ich granie za idealne. Tym albumem przekonali mnie całkowicie do swojej koncepcji muzyki. To jest rewelacyjny album.

Ich muzyka posiada wszystko, coś do tańczenia, coś do słuchania, może lecieć w tle, można się w nią wsłuchiwać. Wielce się dziwię, że dziś nie jest to muzyka odgrywana na dyskotekach, słuchana w radiu, samochodzie, że jest to muzyka alternatywna – DLA MNIE FRANZ FERDINAND TO WYZNACZNIK WSPÓŁCZESNEJ MUZYKI – TO ONI GRAJĄ DOBRĄ MUZYKĘ. Od tego powinniśmy zaczynać poznawanie popularnej muzy. Ja zacząłem już w styczniu.

Do maja był to mój niekwestionowany typ na płytę roku 2009.
Poniżej mój ulubiony kawałek na płycie - szczególnie zwracam uwagę na druga część, elctro-trans...?

poniedziałek, 26 października 2009

Piano Magic - Ovations [2009] Editors - In This Light And On This Evening [2009]


Uwaga Joy Division powraca!

Porównanie – to sposób na określenie zjawiska, które nie umiemy pojąć czy zrozumieć, do rzeczy nam znanych, określonych. Tak też się działało w przypadku poznawania tych dwóch płyt. Pierwszym porównaniem jest odniesienie tej muzyki do twórczości Iana Curtisa z zespołem. Drugim - porównanie czegoś co rozumiemy do niezrozumiałego. Editors z nową płytą, daje nam przebojowy, chwytliwy wymiar mrocznej muzyki. Piano Magic, w żadnym wypadku nie jest przebojowe, ale za to chłód bijący z tej muzy jest porażający…

Nie da się nie porównywać obu płyt do dokonań nieistniejącego zespołu początku lat 80-tych Iana Curtisa. Dokładnie tak samo podchodziłem do Piano Magic - Ovations co do Joy Division - z odrzuceniem i nieprzyjemnością, prawie(?!) nic mi się w niej nie podobało po pierwszych przesłuchaniach. Zbyt trudna do zrozumienia od razu. Do pewnego momentu. Przełomem dla nowej płyty Piano Magic było wspólne słuchanie na przemian dwóch płyt - ich i nowej produkcji Editors (Zaraz dostanie mi się od fanów Editors) zespołu który całą swoją twórczość opiera na fascynacji Joy Division. W odróżnieniu do Piano Magic – Editors serwuje nam dość prostą, wpadającą w ucho powtarzalność wstawek elektronicznych w każdym z utworów. Efekt – jest to szybko przyswajalne, a nawet staje się przebojowe.

Jeśli miałbym oceniać te produkcje, koniecznie trzeba byłoby zastosować różne kategorie mimo, że odniesienia są przecież takie same. Dziś jednak Editors przegrywa w muzyce po zmroku…

...choć nie w tym utworze



hmm, a miało być bardziej gitarowo niż keybordowo...

czwartek, 22 października 2009

Dick4Dick - Summer Remains [2009]


No, no – kto by pomyślał, że po dość zimnym przyjęciu przeze mnie piosenki „Hollywood” lansowanej na wielki przebój w trójce i innych stacjach grających rocka – płyta już za pierwszym razem wywrze na mnie takie wrażenie. Tym bardziej, że nie lubię zbytnio elektro-trans-eksperymentów. Chłopcy z D4D nie tylko odeszli od tej stylistyki, to w dodatku płyta nie jest składanką piosenek jedna po drugiej, gorsza lepsza itd.. Nad tą płytą jest jakaś aura niesamowitości, nieprzewidywalności, a i wspomniany utwór jakby całkiem odmieniony – stał się wartościowszy. Ale mniejsza o ten utwór. Jak wspomniałem, nie należy szukać na tej płycie osobnych kwiatków, ona jako całość odkrywa przed nami nowy zakątek świata, dziwny, nieobliczalny, a przy tym bardzo ciekawy.


No, no – wysoko chłopaki mierzą, na polskiej scenie zamieszali, oj, zamieszali – będzie wysoko ta płyta w rankingach płyt roku…

Dick4Dick - hollywood

środa, 21 października 2009

Yeah Yeah Yeahs - It's Blitz! [2009]


Mam ogromny sentyment do kobiet, lub może do natchnionego ich głosu. Niby słyszałem wcześniej o zespole Yeah Yeah Yeahs, ale jakoś nie zapisał się w mojej pamięci choćby jeden utwór, ot po prostu wiedziałem, że istnieją, jak wiele innych zespołów które sobie pogrywają. I pewnie dalej bym o nich nie wspominał, gdyby nie jeden utwór. Tak poznałem całą zawartość najnowszego albumu. Co można powiedzieć o tej płycie? Że zła nie jest, że głos Karen jest intrygujący i odpowiada mi, ale…

No właśnie czegoś tu brakuje, schowane gitary, zbyt duża ilość syntezatorów, ta muzyka stała się taka cukierkowata, zbyt ugrzeczniona, a całość przewidywalna. Doskonale nadaje się do tańczenia, do potakiwania w samochodzie, niestety nie do przeżywania – w mojej ocenie na nocne słuchanie zostaje nam tylko ten piękny utwór zamieszczony poniżej