Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychodelic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychodelic. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 marca 2010

Get Well Soon - Rest Now, Weary Head! You Will Get Well Soon [2008] - Vexations [2010]


Będzie to raczej recenzja płyty z roku 2008, bowiem od niej w tym roku zacząłem i tak naprawdę ona jest dla mnie arcydziełem. Płyta z roku obecnego, jak na razie jest jej dopełnieniem i nie przebiła jakością tej poprzedniej, ale też nic a nic nie odstaje od poprzedniczki.

I kto by pomyślał, że Niemcy tak ambitnie umieją grać?! Tak, tak, zaraz wymienicie kilkanaście zespołów, które to naprawdę umieją robić, ale jakoś tak nikt nie jest w stanie uwierzyć w to co mają do zaprezentowania. Dziś po prawie dwumiesięcznym oswojeniu się z dwiema płytami, śmiało stawiam ich w kręgu potentatów, obok Radiohead, Archive, Porcupine Tree, czy Coldplay – jako wyznaczników muzycznych wartości, które wyznaję. Brawo, oby nie skręcili w ślepy zaułek, jak nieodżałowany mój ulubiony - the notwist (także niemiecki band)
Nieprzypadkowo wybrałem ten utwór – jeśli wam to czegoś nie przypomina i nie macie ochoty posłuchać więcej – to nie kupujcie tej płyty, powiem więcej – nie warto więcej odwiedzać tej strony...

wtorek, 5 stycznia 2010

The Slew - 100 Percent [2009]


Nie za bardzo znam się na muzyce hip-hopowej, tym bardziej tej amerykańskiej. Lecz znam i co najmniej szanuje dokonania tych największych tuzów jak Run-DMC czy Beastie Boys. W me ręce, a raczej uszy dotarła produkcja nic mi nie mówiąca, zresztą chyba szerzej nieznana (myślę tu o Polsce), ale to także nie ma znaczenia. Znaczenie ma tylko to, że jest w tym to coś, co każe mi odsłuchać ten album po raz kolejny, może nie od razu, bo muzyka w takim formacie jest dla mnie nużąca, ale pozostaje nieodparta chęć powrotu do tej muzyki.

Co tutaj mnie przyciąga? Zauroczyła mnie psychodeliczna, bardzo ciężka brzmieniowo ścieżka dźwiękowa w kilku utworach. W kompozycji Robbing Banks nawet trudno mówić o konwencji hip-hopowej utworu (gdyby nie wszechobecne sample). Do reszty materiału muszę się jeszcze przekonać. Wiem, że wrócę do tego albumu jeszcze

Do posłuchania na ten tydzień polecam jednak najbardziej rozpoznawalny kawałek – u mnie od niego się zaczęło właśnie

czwartek, 5 listopada 2009

George Dorn Screams - O'Malley's Bar [2009]


Już nie pamiętam gdzie usłyszałem George Dorn Screams z nową płytą – czy to było u Piotra Kaczkowskiego w mini-maxie, czy może Piotra Kosińskiego w pejzażach – zresztą nieważne. Ważne, że było to w lutym tego roku i od wtedy właśnie hałas zagościł w mej głowie. Dłuuuugo nie puszczało – był nawet moment, kiedy uważałem za stosowne umieść ten album w zestawieniu płyt roku. Trochę się jednak pospieszyłem z tytułami roku – ale na pewno zasłużyli na miano płyty lutego właśnie.

Mamy tutaj polską kapelę na wysokim alternatywnym poziomie, zresztą jeśli materiał nagrywany był w Stanach, przez speców z branży, trudno doczepić się do jakości towaru. Świeże, zaskakujące rozwiązania, muzyki snującej się, jak ciemność zalewająca nasze uszy, lecz bardzo często drapieżnej, jak nocą nieznane, niebezpieczne zakamarki. Warto chyba się wybrać na jakiś ich koncercik.

sobota, 24 października 2009

Neurosis - Given To The Rising [2007]


Dopiero w którąś styczniową długą noc tego roku, po przeczytaniu kilku recenzji wpadła mi w ręce płytka zespołu Neurosis z przed dwóch lat. Przyznaje się, nie znałem twórczości tej ekipy, ale też istotnym jest fakt grania przez ten zespół odległych dla mnie nurtów muzycznych. Metal, w tym odmiany ekstremalne tego gatunku, mimo że znane mi, nie porażały mnie od czasu Slayera z końca lat 80-tych. Miałem wrażenie iż ciężki metal wylądował w ślepym zaułku i tam pozostał. Błąd

Jak sobie przypominam, w międzyczasie był niezły Type O Negative zasłyszany u Tomka Beksińskiego, i… nic więcej nie pozostało w mej pamięci. A właśnie tropem TON-ów podążał jak myślę Neurosis (nie przestudiowałem jak dotąd reszty dyskografii) A zawartość płyty co tu dużo mówić – rewelacyjna.

Znajdziemy tu to co tak lubię - emocje w muzyce. Od elektroniki, po ciężki doom, pozornie prosta, faktycznie pełna smaczków muzyka. Operowanie nastrojem od delikatnych, kojących nut po przepełnione bólem, agresywne, surowe i ciężkie elementy. METAL IS NOT DEATH!!!



czwartek, 22 października 2009

Dick4Dick - Summer Remains [2009]


No, no – kto by pomyślał, że po dość zimnym przyjęciu przeze mnie piosenki „Hollywood” lansowanej na wielki przebój w trójce i innych stacjach grających rocka – płyta już za pierwszym razem wywrze na mnie takie wrażenie. Tym bardziej, że nie lubię zbytnio elektro-trans-eksperymentów. Chłopcy z D4D nie tylko odeszli od tej stylistyki, to w dodatku płyta nie jest składanką piosenek jedna po drugiej, gorsza lepsza itd.. Nad tą płytą jest jakaś aura niesamowitości, nieprzewidywalności, a i wspomniany utwór jakby całkiem odmieniony – stał się wartościowszy. Ale mniejsza o ten utwór. Jak wspomniałem, nie należy szukać na tej płycie osobnych kwiatków, ona jako całość odkrywa przed nami nowy zakątek świata, dziwny, nieobliczalny, a przy tym bardzo ciekawy.


No, no – wysoko chłopaki mierzą, na polskiej scenie zamieszali, oj, zamieszali – będzie wysoko ta płyta w rankingach płyt roku…

Dick4Dick - hollywood

niedziela, 18 października 2009

Tides Of Man - Empire Theory [2009]




Letnia posucha muzyczna objawiła się wrześniowym łomotem. Czy ktoś lubi The Mars Volta ? Jeśli tak to szczerze polecam ten album, to tak jakbyśmy słuchali w szczytowej formie spółkę Cedrica Bixlera i Omara Rodrigueza - dla mnie było warto poznać następców...