sobota, 31 października 2009

Te nuty nie chwyciły - październik i wstecz

Imogen Heap - Ellipse [2009]
Metus-Deliverance [2008]
Placebo - Battle for the Sun [2009]
Dolores O'Riordan - No Baggage [2009]
The Gathering - The West Pole [2009]
Clan Of Xymox -In Love We Trust [2009]
The Used - Artwork [2009]

środa, 28 października 2009

Franz Ferdinand - Tonight: Franz Ferdinand [2009]


Zacznijmy od stycznia tego roku, a więc Panie i Panowie – w styczniu uznałem że mamy już … płytę roku i nie warto więcej wsłuchiwać się w następne propozycje innych wykonawców. Bowiem Franz Ferdinand wydał płytę, która mną zawładnęła. Tak, przyznaje się, nie za dużo czasu poświęciłem poprzednim 2 albumom grupy, mimo że ich muzyka zwracała na siebie uwagę. Jednak zawsze mnie coś irytowało w ich stylu grania, zawsze coś mi przeszkadzało, by uznać ich granie za idealne. Tym albumem przekonali mnie całkowicie do swojej koncepcji muzyki. To jest rewelacyjny album.

Ich muzyka posiada wszystko, coś do tańczenia, coś do słuchania, może lecieć w tle, można się w nią wsłuchiwać. Wielce się dziwię, że dziś nie jest to muzyka odgrywana na dyskotekach, słuchana w radiu, samochodzie, że jest to muzyka alternatywna – DLA MNIE FRANZ FERDINAND TO WYZNACZNIK WSPÓŁCZESNEJ MUZYKI – TO ONI GRAJĄ DOBRĄ MUZYKĘ. Od tego powinniśmy zaczynać poznawanie popularnej muzy. Ja zacząłem już w styczniu.

Do maja był to mój niekwestionowany typ na płytę roku 2009.
Poniżej mój ulubiony kawałek na płycie - szczególnie zwracam uwagę na druga część, elctro-trans...?

poniedziałek, 26 października 2009

Piano Magic - Ovations [2009] Editors - In This Light And On This Evening [2009]


Uwaga Joy Division powraca!

Porównanie – to sposób na określenie zjawiska, które nie umiemy pojąć czy zrozumieć, do rzeczy nam znanych, określonych. Tak też się działało w przypadku poznawania tych dwóch płyt. Pierwszym porównaniem jest odniesienie tej muzyki do twórczości Iana Curtisa z zespołem. Drugim - porównanie czegoś co rozumiemy do niezrozumiałego. Editors z nową płytą, daje nam przebojowy, chwytliwy wymiar mrocznej muzyki. Piano Magic, w żadnym wypadku nie jest przebojowe, ale za to chłód bijący z tej muzy jest porażający…

Nie da się nie porównywać obu płyt do dokonań nieistniejącego zespołu początku lat 80-tych Iana Curtisa. Dokładnie tak samo podchodziłem do Piano Magic - Ovations co do Joy Division - z odrzuceniem i nieprzyjemnością, prawie(?!) nic mi się w niej nie podobało po pierwszych przesłuchaniach. Zbyt trudna do zrozumienia od razu. Do pewnego momentu. Przełomem dla nowej płyty Piano Magic było wspólne słuchanie na przemian dwóch płyt - ich i nowej produkcji Editors (Zaraz dostanie mi się od fanów Editors) zespołu który całą swoją twórczość opiera na fascynacji Joy Division. W odróżnieniu do Piano Magic – Editors serwuje nam dość prostą, wpadającą w ucho powtarzalność wstawek elektronicznych w każdym z utworów. Efekt – jest to szybko przyswajalne, a nawet staje się przebojowe.

Jeśli miałbym oceniać te produkcje, koniecznie trzeba byłoby zastosować różne kategorie mimo, że odniesienia są przecież takie same. Dziś jednak Editors przegrywa w muzyce po zmroku…

...choć nie w tym utworze



hmm, a miało być bardziej gitarowo niż keybordowo...

niedziela, 25 października 2009

The Decemberists - The Hazards of Love [2009]


Najbardziej lubię niespodzianki. W muzyce w szczególności. Dlatego tak dużo poszukuje muzyki nieznanej mi dotąd. Nie jestem typem słuchacza który lubi te piosenki, które już zna, dlatego radio Złote Przeboje, Karolina, czy RMF’fm lub oparte na takiej formule są dla mnie nie do zniesienia. Wszystko co w nadmiarze zaczyna nam wychodzić bokiem. Co to wszystko ma wspólnego z The Decemberists?

Usłyszałem w moim ulubionym radiu, w mojej ulubionej audycji utwór ze składanki - Va Dark Was The Night 2009 utwór tego zespołu właśnie. Oszalałem na jego punkcie. Koniecznie chciałem posłuchać więcej tej kapeli. Dorwałem najnowszą płytkę, słucham od początku w skupieniu, nocą, a jakże i… płyta stała się moim pierwszym albumem roku, mimo że nie doczekałem w niej utworu w którym się zakochałem. Na tej płycie go nie ma! Na poprzednich zresztą tez go nie ma…
Zaskakujące?

Płyta ta jest albumem koncepcyjnym – w którym każdy utwór ma swoje miejsce, które nie śmie opuszczać. Trudno zresztą szukać na niej przebojów – muzyka tu cały czas się przewija, zmienia kolor, nastrój i absorbuje całą naszą uwagę, z każdym nowym przesłuchaniem jeszcze bardziej.

Dziś wcale się nie dziwię, że kompozycja „Sleepless” nie zmieściła się na tej rewelacyjnej płycie. Dlatego jako niespodziankę i dodatek do tej wspaniałej płyty proponuję odsłuchać właśnie ten odrzucony utworek

sobota, 24 października 2009

Neurosis - Given To The Rising [2007]


Dopiero w którąś styczniową długą noc tego roku, po przeczytaniu kilku recenzji wpadła mi w ręce płytka zespołu Neurosis z przed dwóch lat. Przyznaje się, nie znałem twórczości tej ekipy, ale też istotnym jest fakt grania przez ten zespół odległych dla mnie nurtów muzycznych. Metal, w tym odmiany ekstremalne tego gatunku, mimo że znane mi, nie porażały mnie od czasu Slayera z końca lat 80-tych. Miałem wrażenie iż ciężki metal wylądował w ślepym zaułku i tam pozostał. Błąd

Jak sobie przypominam, w międzyczasie był niezły Type O Negative zasłyszany u Tomka Beksińskiego, i… nic więcej nie pozostało w mej pamięci. A właśnie tropem TON-ów podążał jak myślę Neurosis (nie przestudiowałem jak dotąd reszty dyskografii) A zawartość płyty co tu dużo mówić – rewelacyjna.

Znajdziemy tu to co tak lubię - emocje w muzyce. Od elektroniki, po ciężki doom, pozornie prosta, faktycznie pełna smaczków muzyka. Operowanie nastrojem od delikatnych, kojących nut po przepełnione bólem, agresywne, surowe i ciężkie elementy. METAL IS NOT DEATH!!!